26/02/2012

dzień pięćdziesiąty trzeci, pięćdziesiąty czwarty, pięćdziesiąty piąty i pięćdziesiąty szósty

Paweł Opydo na swoim blogu zapodał wpis o akcji dotyczącej krakowskich szkół średnich (konkrety). słusznie Paweł pisze „Nasze zidiociałe społeczeństwo stara się walczyć z tym, co akurat jest najmniejszym problemem”. doskonale to współgra ze stylem rządzenia prezentowanym przez premiera Donalda Tuska (zajmowanie się problemami zastępczymi zamiast realnymi. nie dziwi też zupełnie,., że o pewnych rzeczach decydują ludzie, którzy o tychże rzeczach nie mają pojęcia. w końcu przykład idzie z samej góry, więc.

zakaz wydany przez metropolitę katowickiego, dotyczący przynależności katechetów do związków zawodowych budzi zdziwienie absurdalną argumentacją, ale z drugiej strony świetnie się komponuje z przekonaniem hierarchów Kościoła o swojej nieomylności i chęci nie tyle głoszenia Ewangelii, co sprawowania rządu dusz w bardzo ziemskiej perspektywie. zastanawia mnie tylko, czy w episkopacie naprawdę nie ma nikogo na tyle kumatego, żeby dostrzegł, że Kościół w Polsce (z którym i tak większość wiernych ma kontakt ze względu na bezalternatywność niektórych obrzędów) zaczyna się rozłazić? oczywiście, można próbować zachowywać status quo, ewentualnie budować strefę wpływów wśród polityków, jasne. tylko co to ma wspólnego Mistrzem z Nazaretu?

22/02/2012

dzień czterdziesty siódmy,czterdziesty ósmy. czterdziesty dziewiąty, pięćdziesiąty, pięćdziesiąty pierwszy, pięćdziesiąty drugi

Misfits zdecydowanie wymiatają, a oprócz samego oglądania przyjemność też daje słuchanie angielskiego akcentu (slangu?), którym mówią główni bohaterowie. są też moce, jest cofanie się w czasie, dużo seksu i gadania o seksie i specyficznego angielskiego humoru przefiltrowanego przez młode głowy. polecam.

profesor Tadeusz Bartoś słusznie krytykuje list przewodniczącego KEP abpa Józefa Michalika na Wielki Post. cóż, dialektyka syndromu oblężonej twierdzy skutecznie odstrasza od Kościoła i wszelcy zwolennicy państwa neutralnego światopoglądowo powinni biskupowi Michalikowi podziękować, bo robi dla nich dobrą robotę. podobnie, jak znany przedsiębiorca z jednej strony a z drugiej wyłudzacz pieniędzy od starszych ludzi, a przy okazji zakonnik, ojciec Tadeusz Rydzyk. ech, żeby tak mieć taki łeb do interesów, jak on…

16/02/2012

dzień czterdziesty czwarty, czterdziesty piąty i czterdziesty szósty

nic się specjalnego nie dzieje (to dobrze? to źle?).

dokańczam oglądanie Breaking Bad (zajarałem się tym serialem przeczytawszy o nim bodajże w Hiro, zabranym z jakiejś knajpy). potem może Carnivale, może Misfits, zobaczy się.

są dobre wiadomości dotyczące likwidacji Funduszu Kościelnego – aż dziw, że Gość Niedzielny nie podniósł rabanu w tej sprawie. oczywiście mogłem coś przeoczyć, ale jeśli miałoby coś być, byłoby na głównej stronie, więc.

są też złe wiadomości dotyczące adopcji i oczekiwania na dziecko. niby to nie zaskakuje (Bolanda), ale zawsze jednak się ma nadzieję na poprawę pewnych sytuacji. cóż, przysłowie „nadzieja matką głupców” jest w naszej szerokości geograficznej niezwykle prawdziwe w każdym czasie, pozostaje redukcja oczekiwań do minimum i późniejsze ewentualne przyjemne zaskoczenie.

a w ogóle to dzisiaj wcinam pączki, dobre są.

13/02/2012

dzień czterdziesty trzeci

mam dobrą radę dla Jerzego Bukowskiego informującego o pojawieniu się na rynku papierosów Che i uważającego, że ich sprzedawanie jest przestępstwem. mianowicie powinien rozpędzić się i następnie z całej siły walnąć głową w ścianę, może wtedy pojawią się w niej sensowne myśli. bez tego chyba ani rusz…

12/02/2012

dzień czterdziesty drugi i trzeci

wpis łączony, bo wczoraj były urodziny Kobiety i była bardzo kameralna impreza – A. i my.  głównym tematem imprezy stały się różne krzywe akcje w wykonaniu naszych bliższych i dalszych znajomych. aż dziw bierze, jak wykształceni, inteligentni i nieźle zarabiający ludzie mogą się zachowywać jak skończeni durnie, buraki czy kompletne ćwoki. to znaczy – zdaję sobie sprawę z tego, że każdemu czasem odbija palma, ale jakoś trudniej przyjąć do wiadomości, że zdarza się to ludziom, których znamy czy lubimy. poza tym jakoś wierzę w siłę samokontroli, wychowania i szeroko pojętej socjalizacji, które jednakowoż czasami zawodzą, jak widać. hmm…

komentarz Barbary Gruszki-Zych dotyczący pogrzebu Wisławy Szymborskiej jest niespodziewanie trafny, za to komentarze wymiatają. zwłaszcza te oceniające poetkę po tym, czy chciała pogrzeb świecki i czy była chrześcijanką. niewątpliwie to jest najważniejsze, ohwait.